Komisja Europejska jest coraz bliżej objęcia dodatkowymi cłami samochodów typu plug-in hybrid (PHEV) produkowanych w Chinach. Według informacji Reutersa i niemieckiego „Handelsblatt”, procedury administracyjne związane z nowymi regulacjami zostały już w dużej mierze zakończone. Ostateczna decyzja będzie zależała przede wszystkim od stanowiska państw członkowskich UE. To kolejny etap działań podjętych przez Unię.
W październiku 2024 roku weszły w życie dodatkowe cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach. W zależności od producenta ich wysokość wynosi od kilkunastu do ponad 30 proc. i jest doliczana do obowiązującego 10-procentowego cła importowego. Po zatwierdzeniu nowych regulacji podobne cła mogą objąć także hybrydy plug-in z Chin. W praktyce oznaczałoby to wyższe koszty importu takich pojazdów na rynek unijny.
Hybrydy plug-in sposobem na obejście ceł
Dodatkowe cła na samochody elektryczne sprawiły, że chińskie koncerny mocniej postawiły na hybrydy plug-in. Ponieważ modele te nie zostały objęte nowymi opłatami, zachowały przewagę cenową nad wieloma samochodami oferowanymi przez europejskich producentów.
Chińscy producenci coraz mocniej stawiają na hybrydy plug-in. To właśnie one pozwoliły markom takim jak BYD, Chery czy SAIC utrzymać wysokie tempo wzrostu w Europie. Według danych rynkowych segment PHEV był jednym z głównych motorów napędzających eksport chińskich samochodów na Stary Kontynent w ostatnich miesiącach. Szczególnie dobrze radzi sobie koncern BYD, który dzięki modelom typu plug-in należy dziś do największych dostawców tego rodzaju samochodów w Europie.
Luka taryfowa, która niepokoi Brukselę
Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do cen. Hybrydy plug-in nadal są zaliczane do pojazdów niskoemisyjnych, dzięki czemu pomagają producentom obniżać średnią emisję CO₂ sprzedawanych samochodów i łatwiej spełniać unijne normy. Obniżenie średniej emisji CO₂ całej floty to także sposób na ograniczenie ryzyka kar za niespełnienie unijnych norm. W efekcie chińskie marki mogą nie tylko zwiększać sprzedaż w Europie, ale także korzystać z regulacji wspierających transformację sektora motoryzacyjnego.
Bruksela coraz częściej sygnalizuje, że po objęciu samochodów elektrycznych dodatkowymi cłami to właśnie segment PHEV przejął rolę głównego kanału wzrostu chińskich producentów na europejskim rynku. Hybrydy plug-in pozwoliły im utrzymać wysoką sprzedaż mimo nowych barier handlowych.
Hamowanie importu to za mało
Celem Brukseli nie jest całkowite ograniczenie obecności chińskich marek w Europie. Chodzi raczej o zachęcenie producentów do lokowania części produkcji na terenie Unii.
Sygnały zmian są już wyraźne. BYD inwestuje w zakład na Węgrzech, a inni producenci z Chin rozważają ulokowanie części produkcji na terenie Unii Europejskiej. Bez wątpienia nowe cła są elementem szerszej strategii ograniczania zależności od Chin oraz wzmacniania europejskiego przemysłu. Rosnący deficyt handlowy UE w wymianie z Pekinem, który w 2025 roku przekroczył 360 mld euro, sprawia, że coraz więcej państw członkowskich opowiada się za bardziej zdecydowanymi działaniami wobec chińskiego importu.
Problem jest realny, ale same cła nie wystarczą
Europejska branża motoryzacyjna nie ma większych wątpliwości, że presja ze strony chińskich producentów będzie rosła. Co więcej, przedstawiciele branży podkreślają, że długofalowej odpowiedzi na to wyzwanie nie da się sprowadzić wyłącznie do ceł oraz innych barier handlowych.
Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) zwraca uwagę, że europejski przemysł potrzebuje przede wszystkim lepszych warunków do inwestowania, niższych kosztów energii, stabilnych regulacji oraz wsparcia dla produkcji baterii i nowych technologii. Organizacja ostrzega, że Europa może stopniowo tracić atrakcyjność jako miejsce produkcji, jeśli nie poprawi swojej konkurencyjności.
Podobne stanowisko prezentują menedżerowie największych europejskich koncernów i organizacji branżowych.
– Chińska konkurencja ma charakter strukturalny, a nie tymczasowy. Doświadczenia ostatnich dwóch lat pokazują, że same bariery handlowe nie zatrzymają ekspansji chińskich marek. Wiele z nich dysponuje znaczącą przewagą kosztową, szybciej rozwija nowe modele i coraz częściej inwestuje bezpośrednio w Europie. Dlatego cła mogą spowolnić wzrost importu, ale nie zastąpią działań zwiększających konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego. Kluczowym pytaniem pozostaje – czy z pomocą europejskich decydentów przyspieszy modernizację własnego sektora motoryzacyjnego – mówi Tomasz Bęben prezes zarządu Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM).
Nawet jeśli nowe cła zostaną wprowadzone, nie zakończy to rywalizacji między europejskimi a chińskimi producentami. Chińskie koncerny z dnia na dzień zwiększają swoją obecność na rynku UE, a część z nich planuje inwestycje produkcyjne w Europie. Istotnymi kwestiami dla sektora motoryzacji pozostają: ograniczenie skutków rosnącego importu oraz poprawa własnej konkurencyjności w obszarze kosztów, technologii oraz inwestycji. To właśnie odpowiedź na te wyzwania zdecyduje o przyszłości europejskiej sektora motoryzacyjnego.
Stowarzyszenie Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) to ponad 250 największych marek przemysłu i rynku części motoryzacyjnych, reprezentujących interesy przemysłu, handlu i usług o wartości blisko 140 mld złotych rocznie tworzących ponad 330 000 miejsc pracy. SDCM należy do największych organizacji europejskich takich jak: CLEPA (Europejskie Stowarzyszenie Producentów Części Motoryzacyjnych) i FIGIEFA (Międzynarodowa Federacja Niezależnych Dystrybutorów Motoryzacyjnych).


